LISTA POSTÓW

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noah. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noah. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 listopada 2012

Jak ćwiczyć pamięć, by umieć zapominać?


Noah Javier Álvarez

SPISANE

Zastanawiałeś się kiedyś, jak to byłoby znaleźć się na środku jakiegoś placu, w tłumie ludzie? Nie musiałeś. Pewnie nie raz znalazłeś się w takiej sytuacji, ale wyobraź sobie, że stoisz z dłońmi w kieszeniach i rozglądasz się dookoła. Twarze ludzi, którzy cię mijają, nic ci nie mówią. Znaki, które dostrzegasz również. Nie pamiętasz nic. Twoją głowę wypełnia pustka, a w jej samym centrum pojawia się pytanie: kim jestem? Kim byłem?

Nie zastanawiałeś się, prawda? I dobrze, bo nie warto. Bo nic nie jest w stanie opisać uczucia, które towarzyszy wtedy człowiekowi. Wydawać by się mogło, że rozpoczęcie wszystkiego od nowa jest łatwiejsze niż życie wśród starych problemów. Wcale tak nie jest. Kiedy rodzisz się na nowo w wieku dwudziestu sześciu lat, jesteś nieporadnym, aspołecznym człowiekiem. Nie wiesz, jak poprawnie trzymać widelec, nie umiesz pisać, z trudem przychodzi ci mówienie. Zdany jesteś na samego siebie i zwierzęce instynkty, które ci towarzyszą. Lepiej pozostać na starych śmieciach i spróbować walczyć z tamtym dzisiaj i z tamtym jutrem. Uwierz mi, nie chciałbyś obudzić się pewnego dnia, nie wiedząc nawet, jak masz na imię. Znasz to uczucie, kiedy jesteś przywiązany do każdego fragmentu swojego ciała? Musisz je znać, jest bezwarunkowe, po prostu czujesz, że twoja ręka nadal tam jest, nie musisz tego sprawdzać. Znasz nie tylko swoją rękę, ale całe ciało. Wiesz, jak zareaguje w standardowych sytuacjach, które już przerabiałeś. Budząc się nie miałem pojęcia, dlaczego uginam palce, dlaczego moje ciało drży, dlaczego boli. A bolało. Okropnie bolało.

Teraz już wiem. Nazywam się Noah Javier Álvarez. Mam dwadzieścia sześć lat i ponad rok temu doznałem poważnego urazu głowy na skutek wypadku, który spowodowałem. Jestem dorosłym facetem, a piszę jak dziecko z podstawówki. Jąkam się i zapominam. Jest dużym-małym dzieckiem, które nie potrafi odnaleźć się w brutalnym świecie współczesnej cywilizacji, która gwałci moje prawa, moją przestrzeń osobistą, depcze moją świadomość i chęć życia. Najczęściej mam ochotę się poddać, krzyczeć i uciekać, ale nie mogę. Bo oni są przy mnie. Mówią, że skończyłem studia, jechałem na rozdanie dyplomów. Wyobraźcie sobie, że mam dyplom z kryminalistyki, że rozpocząłem drugi kierunek - medycynę, a prawda jest taka, że jeszcze niedawno nie potrafiłem włączyć komputera. Obrazy z przeszłości nie wracają, chociaż powinny, tak mówił lekarz pierwszy i lekarz drugi. Jestem pusty. Mówią mi, że byłem rozrywkowym nastolatkiem, panem popularnym, przystojniakiem, który dodatkowo miał całkiem niezłe stopnie. Nie pamiętam. Nie pamiętam dziewczyn, z którymi byłem. Chłopaków, z którymi upijałem się do nieprzytomności. Pamiętam moment, w którym otworzyłem oczy i zacząłem się zastanawiać. Kiedyś śmiałem się z tego, że myślenie może boleć, dopóki nie poczułem potwornego psychicznego bólu. Nie pamiętałem nic. Walczę. Rodzina, ci wszyscy krewni, którzy tak mnie niby kochają, nie mają już cierpliwości. Załamują ręce, ja też. Nie proszę ich o pomoc. Uczę się na nowo samodzielności, poznaję świat od początku. 

Jedyne czego mogę być pewien, to mój wygląd. Widzę, że mam ciemne blond włosy. Twarz usianą  bladymi bladymi piegami. Bliznę na prawym policzku. Mało widoczną, ale jednak. Powinna mi przypominać. A jedynie kojarzy się z tym całym burdelem. Z tym całym wypadkiem. Szare oczy, momentami wpadające wręcz w stalowy odcień w ciemnym obramowaniu. Śmiało mogę zauważyć, że moja matka ma takie same. Przynajmniej wiem, że nie kłamie. Pokazuje mi fotografie. Płacze i wspomina. A kiedy myśli, że nie słyszę, pyta Boga o swojego syna. Pyta, gdzie jest tamten Noah, który odnosił się do niej wręcz lekceważąco, który nie raz ją obrażał, ale potem wracał z podkulonym ogonem, przytulał i przepraszał. Teraz, nie mogę jej przytulić. Jest dla mnie obcą kobietą. A na zdjęciach jest obcy chłopiec. Inny człowiek. Nie wiem, kim jestem. Mogę być pewien tego, że mam metr dziewięćdziesiąt siedem, że ważę siedemdziesiąt dziewięć kilo, że jestem obywatelem Holandii. Że od dziecka cierpię na astmę. To wszystko jest w dokumentach. A teraz, te kilka marnych świstków jest całym moim życiem. Muszę zacząć być tym samym niepoprawnym chłopcem, ale czy tego chcę? Od niedawna mieszkam sam. Miałem dość tych wszystkich współczujących wspomnień. Wyzdrowiałem, jedynie przy niepogodzie zdarza mi się utykać na jedną nogę. Parę blizn. A luką w pamięci, przeklętą czarną dziurą, się nie przejmuję. Nie mogę. Jestem bezrobotnym, liczącym na cud, czekającym na powrót dawnego siebie. Dlaczego tyle lat miałoby się zmarnować? Przecież mogłem być kimś...
A jestem nikim.