Cud nad Loarą. Pianistka. Panienka urodzona dziesiątego sierpnia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego roku. W jej żyłach płynie krew angielska i francuska, od ojca wyuczyła się brytyjskiego akcentu, a od matki dobrych manier.
Lea po ukończeniu szkoły średniej, po trzech latach mieszkania z ojcem i starszym bratem, postanowiła zwiedzić całą Europę, a na dłużej - na ponad dwa lata zatrzymała się w Paryżu, towarzysząc swojej rodzicielce - Madelaine, w eleganckich przyjęciach, poznając ciekawych ludzi. Zaczęła też pasjonować się fotografią, ale całe swoje serce oddała dziennikarstwu i pisarzeniu - podobnie jak jej ojciec.
Na chwilę obecną, Lea przebywa ponownie w Amsterdamie, zamieszkując dość duży dom rodzinny w kompanii rodzica - Anthony'ego i brata - Sebastiana. Całą trójką tworzą dość wesołą zgraję, a ich mieszkanie zawsze tętni życiem. Ku wielkiemu zadowoleniu Lei, przygarnęli ostatnio dwa psiaki, w tym samym czasie przypałętał się do nich mały, rudy kociak, który postanowił się u nich zadomowić.
Od października tego roku panienka Turner rozpoczęła na studia na kierunku dziennikarstwa i public relations nawet nie ukrywając, że zmierza śladami ojca - brytyjskiego dziennikarza prasowego i radiowego, całe życie pracującego w Holandii. Dodatkowo, dorabia sobie jako kelnerka z pizzerii.
Wygląda bardzo niepozornie. Nikt o zdrowych zmysłach nie dałby jej dwudziestu dwóch lat, oceniając po samej aparycji. Niewysokie chucherko mierzy sobie metr sześćdziesiąt pięć, naprawdę bardzo rzadko dodając sobie centymetrów obcasami czy koturnami. Najczęściej pomyka w trampkach różnej maści i butach glanopodobnych. pozbawionych tych wszystkich metalowych, ciężkich fragmentów. Dziewczę uważa, że te ciężkie buciory odbierają jej dziewczęcości.
Ma szczupłą sylwetkę, ale daleko jej do prawdziwej, krągłej i seksownej kobiety. Niewielkie piersi, widocznie wcięcie w talii i płaski brzuch. Biodra niezbyt szerokie, krótkie nóżki i drobne dłonie. Szczerze nienawidzi swoich kościstych nadgarstków i kolan, a także odstającego obojczyka. Ma niezwykle kruche kości, w swoim życiu wiele razy paradowała zagipsowana. Szeroki, promienny uśmiech od paru lat rozświetla świat innych ludzi, ale prawda jest taka, że jeszcze w szkole średniej dziewczę musiało nosić aparat ortodontyczny, naprawiając strasznie krzywe uzębienie.
Piegowata buzia jest niezwykle dziewczęca. Usiany małymi plamkami nosek, według ojca dorosłej już dziewczyny, jest najsłodszą rzeczą na świecie. Ciemnorude włosy to naturalny atrybut Lei, która dzięki nim bez problemu mogła utożsamiać się z Anią z Zielonego Wzgórza. Brązowe oczy przybierają niekiedy jaśniejszy, bursztynowy odcień, ale otoczone są gęstą kotarą ciemnych rzęs i ukoronowane gęstymi brwiami, układającymi się w ładny łuk. A dołeczki w policzkach są rzeczą, która drażni dziewczynę najbardziej.
Swoje niedoskonałości maskuje ubraniami. Dzięki matce wyuczyła się dobrego smaku, dlatego odważnie, ale z klasą łączy kolory i fasony. Najczęściej można spotkać ją ubraną w luźne, codzienne ciuchy, ale jej szafa skrywa nawet takie cuda jak sukienki od samego Armaniego i torebki od Prady - a wszystko to, to prezenty od matki. Pani projektantki, byłej modelki i aktorki telewizyjnej znanej głównie we Francji.
Humorki to ona miewa. Jest kobietą, więc ma prawo być zmienna. Ma prawo zakopać się pod ciepłą pierzyną z kubkiem gorącej czekolady, ma prawo nie wychylać nosa spoza ram książki. Ma również prawo do tego, aby biegać po mieście i śmiać się z wszystko, co śmieszne jest zaledwie w nikłym stopniu. Może też się rozpłakać, ale nie na zawołanie. Dla Lei - łzy są czymś ważnym. Są albo oznaką szczęścia, smutku, albo złości i nie powinno się ich nadużywać, bo tak jest fajnie. Nie jest. Nasz piegusek to osoba o niezwykle pogodnym i sympatycznym uosobieniu. Przyjacielska, chętnie pomoże każdemu, kto w jakiś sposób może potrzebować jej pomocy.
Z pewnością nie należy do istotek nieśmiałych, jest otwarta, pyskata i momentami nawet wredna. Potrafi dogryźć, ale równie dobrze potrafi pocieszyć. Słuchaczka, ba!, genialna słuchaczka, ale zarazem wielka gaduła, której usteczka zamykają się tylko wtedy, kiedy naprawdę muszą. Ale wiecie, wszystko ulega zmianie, gdy usłyszy coś miłego, gdy jakiś przedstawiciel płci przeciwnej zawojuje jej delikatne serduszko i skradnie fragment duszy - wtedy cała pewność siebie ulatuje, rumieńce wstępują na usiane piegami policzka, a usta nie przestają się uśmiechać, brązowe oczy zeszklone, acz dalekie od płaczu, zakrywane są cały czas powiekami. Jak na romantyczkę przystało, zależy jej na czułych gestach. Chce się czuć kochana, lubiana i potrzebna. Jest idealistką, ślepo wierzy w to, że w każdym człowieku znajdzie trochę dobra. Co gorsza, nie zważając na ryzyko, robi to, często pakując się w tarapaty. To nie tak, że jest superbohaterem i jest zabójczo odważne. A gdzież! Może i rozbrykane z niej stworzenie, ale jest również strasznie lękliwa. Ciemne pomieszczenia, alejki, nagle gasnące latarnie - brak dostępu do światła czyni ją niezwykle bezradną, serce podskakuje do gardła, a ona sama drży, nieraz jest blisko omdlenia. W sytuacjach zagrożenia potrafi się opanować i myśleć trzeźwo, ale to dzięki temu, że dorosła. Jeszcze jako nastolatka była okropną panikarą.
Wiadomym jest też fakt, że dziewczę czerpie z życia jak najwięcej, nie bezcelowo zrobiła sobie prawie trzy lata przerwy od nauki, aby dopiero teraz podjąć się studiów - nie, nie jest chora, broń Bóg! Jest zdrowa jak ryba, nie dolega jej nic oprócz łagodnej anemii i częstych przeziębień. Uwielbia jeść, ale dzięki świetnemu metabolizmowi i aktywności fizycznej, jej sylwetka nadal pozostaje szczupła. Jest wielką fanką wszelakiej maści filmów, a za swoją ulubioną sagę (sagę, nie konkretny film!) uważa Gwiezdne Wojny, a pojedyncze filmy? Zbyt dużo powstało tych fajnych, aby wymieniać. Nie gardzi filmami animowanymi, książkami, serialami i innymi sposobami na spędzenie wolnego czasu. To tak pokrótce.
Zdjęcia z galerii: MartaSyrko.deviantart.com
Wygląda bardzo niepozornie. Nikt o zdrowych zmysłach nie dałby jej dwudziestu dwóch lat, oceniając po samej aparycji. Niewysokie chucherko mierzy sobie metr sześćdziesiąt pięć, naprawdę bardzo rzadko dodając sobie centymetrów obcasami czy koturnami. Najczęściej pomyka w trampkach różnej maści i butach glanopodobnych. pozbawionych tych wszystkich metalowych, ciężkich fragmentów. Dziewczę uważa, że te ciężkie buciory odbierają jej dziewczęcości.
Ma szczupłą sylwetkę, ale daleko jej do prawdziwej, krągłej i seksownej kobiety. Niewielkie piersi, widocznie wcięcie w talii i płaski brzuch. Biodra niezbyt szerokie, krótkie nóżki i drobne dłonie. Szczerze nienawidzi swoich kościstych nadgarstków i kolan, a także odstającego obojczyka. Ma niezwykle kruche kości, w swoim życiu wiele razy paradowała zagipsowana. Szeroki, promienny uśmiech od paru lat rozświetla świat innych ludzi, ale prawda jest taka, że jeszcze w szkole średniej dziewczę musiało nosić aparat ortodontyczny, naprawiając strasznie krzywe uzębienie.Piegowata buzia jest niezwykle dziewczęca. Usiany małymi plamkami nosek, według ojca dorosłej już dziewczyny, jest najsłodszą rzeczą na świecie. Ciemnorude włosy to naturalny atrybut Lei, która dzięki nim bez problemu mogła utożsamiać się z Anią z Zielonego Wzgórza. Brązowe oczy przybierają niekiedy jaśniejszy, bursztynowy odcień, ale otoczone są gęstą kotarą ciemnych rzęs i ukoronowane gęstymi brwiami, układającymi się w ładny łuk. A dołeczki w policzkach są rzeczą, która drażni dziewczynę najbardziej.
Swoje niedoskonałości maskuje ubraniami. Dzięki matce wyuczyła się dobrego smaku, dlatego odważnie, ale z klasą łączy kolory i fasony. Najczęściej można spotkać ją ubraną w luźne, codzienne ciuchy, ale jej szafa skrywa nawet takie cuda jak sukienki od samego Armaniego i torebki od Prady - a wszystko to, to prezenty od matki. Pani projektantki, byłej modelki i aktorki telewizyjnej znanej głównie we Francji.
Humorki to ona miewa. Jest kobietą, więc ma prawo być zmienna. Ma prawo zakopać się pod ciepłą pierzyną z kubkiem gorącej czekolady, ma prawo nie wychylać nosa spoza ram książki. Ma również prawo do tego, aby biegać po mieście i śmiać się z wszystko, co śmieszne jest zaledwie w nikłym stopniu. Może też się rozpłakać, ale nie na zawołanie. Dla Lei - łzy są czymś ważnym. Są albo oznaką szczęścia, smutku, albo złości i nie powinno się ich nadużywać, bo tak jest fajnie. Nie jest. Nasz piegusek to osoba o niezwykle pogodnym i sympatycznym uosobieniu. Przyjacielska, chętnie pomoże każdemu, kto w jakiś sposób może potrzebować jej pomocy.
Z pewnością nie należy do istotek nieśmiałych, jest otwarta, pyskata i momentami nawet wredna. Potrafi dogryźć, ale równie dobrze potrafi pocieszyć. Słuchaczka, ba!, genialna słuchaczka, ale zarazem wielka gaduła, której usteczka zamykają się tylko wtedy, kiedy naprawdę muszą. Ale wiecie, wszystko ulega zmianie, gdy usłyszy coś miłego, gdy jakiś przedstawiciel płci przeciwnej zawojuje jej delikatne serduszko i skradnie fragment duszy - wtedy cała pewność siebie ulatuje, rumieńce wstępują na usiane piegami policzka, a usta nie przestają się uśmiechać, brązowe oczy zeszklone, acz dalekie od płaczu, zakrywane są cały czas powiekami. Jak na romantyczkę przystało, zależy jej na czułych gestach. Chce się czuć kochana, lubiana i potrzebna. Jest idealistką, ślepo wierzy w to, że w każdym człowieku znajdzie trochę dobra. Co gorsza, nie zważając na ryzyko, robi to, często pakując się w tarapaty. To nie tak, że jest superbohaterem i jest zabójczo odważne. A gdzież! Może i rozbrykane z niej stworzenie, ale jest również strasznie lękliwa. Ciemne pomieszczenia, alejki, nagle gasnące latarnie - brak dostępu do światła czyni ją niezwykle bezradną, serce podskakuje do gardła, a ona sama drży, nieraz jest blisko omdlenia. W sytuacjach zagrożenia potrafi się opanować i myśleć trzeźwo, ale to dzięki temu, że dorosła. Jeszcze jako nastolatka była okropną panikarą.Wiadomym jest też fakt, że dziewczę czerpie z życia jak najwięcej, nie bezcelowo zrobiła sobie prawie trzy lata przerwy od nauki, aby dopiero teraz podjąć się studiów - nie, nie jest chora, broń Bóg! Jest zdrowa jak ryba, nie dolega jej nic oprócz łagodnej anemii i częstych przeziębień. Uwielbia jeść, ale dzięki świetnemu metabolizmowi i aktywności fizycznej, jej sylwetka nadal pozostaje szczupła. Jest wielką fanką wszelakiej maści filmów, a za swoją ulubioną sagę (sagę, nie konkretny film!) uważa Gwiezdne Wojny, a pojedyncze filmy? Zbyt dużo powstało tych fajnych, aby wymieniać. Nie gardzi filmami animowanymi, książkami, serialami i innymi sposobami na spędzenie wolnego czasu. To tak pokrótce.
Zdjęcia z galerii: MartaSyrko.deviantart.com
